ojcowie pustyni

Dla Ojców Pustyni czytanie duchowe było raczej przebywaniem ze Słowem Bożym, przeżuwaniem Słowa, niż myśleniem o nim – uczyli się oni wielu fragmentów Pisma Świętego na pamięć i po prostu je powtarzali. Powtarzając pozwalali Słowu zamieszkać we wnętrzu ich samych.

Formuła (jedno zdanie, lub wyraz) stała się refrenem, który był powtarzany przez cały dzień. Nie chodziło jednak o mechaniczne powtarzanie, ale raczej o „modlitwę serca”. Nie chodziło o rozmyślania i analizy, ale raczej o przebywanie „przed obliczem Boga”, całkowitego skupienia na Jednym – na samym tylko Bogu. Mnisi szukali takich zdań w Piśmie Świętym, które same z siebie stanowiły modlitwę.

…życie to oddech. Natomiast „Imię” w tradycji judeochrześcijańskiej oznacza „obecność”. Znać kogoś z imienia to znać jego istotę, esencję osoby. Dlatego Mojżesz pytał Boga o imię i dlatego imię w wielu miejscach Pisma Świętego jest tajemnicze, a drugie przykazanie brzmi: „Nie wzywaj Imienia Pana Boga na daremno”. Zatem niech wspomnienie Imienia Jezusa, będzie obecne w każdym naszym wdechu. Za każdym razem kiedy wdychamy powietrze, otrzymujemy oddech życia. Stajemy w obecności Bożej. Przyjmujemy. Kiedy wydychamy powietrze oddajemy Panu wszystko co jest w nas Panu, mówiąc po prostu: „zmiłuj się nade mną”. Na przykładzie formuły Modlitwy Jezusowej, możemy powiedzieć, że modlitwa monologiczna ma dwie części: wdech (wezwanie) – Panie Jezu Chryste (Synu Boży); wydech (wyznanie) – zmiłuj się nade mną (grzesznikiem).

Św. Jan Kasjan, mnich, który w IV wieku spędził wiele lat w pustelniach Egiptu – gdzie od Ojców Pustyni przejął tradycję modlitwy monologicznej („modlitwy jednego słowa„), by ją później przekazać mnichom Zachodu – tak streszcza swoją naukę o medytacji: „Niech dusza nieustannie trzyma się bardzo krótkiej formuły, aż wzmocniona nieprzerwanym i ciągłym jej medytowaniem, porzuci bogate i rozległe myśli i zgodzi się na ubóstwo ograniczając się do jednego wersetu (…) W ten sposób nasza dusza dojdzie do modlitwy bez skazy, gdzie umysł nie zajmuje się już postaciami wyobraźni, nie wymawia nawet głośno słów, nie zatrzymuje się nad sensem wyrazów, lecz gdzie serce płonie ogniem, pełne jest niewysłowionego zachwytu, a w duchu panuje nienasycone pragnienie” (Jan Kasjan, Rozmowy z Ojcami, Źródła monastyczne 28, wyd. Tyniec, Kraków 2002, s. 437 i 440). A Św. Jan Klimak nauczał: „Niech wspomnienie Jezusa złączy się z każdym twoim oddechem”. Jak bowiem kropla wody żłobi kamień, nie siłą uderzenia, lecz częstotliwością spadania, tak modlitwa przenika do serca.